logo

.

Młodzież w działaniu

Kilka informacji o programie „Młodzież”      

„Młodzież w działaniu” to program Unii Europejskiej wspierający uczestnictwo w kształceniu pozaszkolnym. Jest skierowany przede wszystkim do młodych ludzi w wieku 13-30 lat oraz do osób pracujących z młodzieżą. To wspaniała szansa indywidualnego rozwoju oraz zdobycia wiedzy i umiejętności niezbędnych we współczesnym świecie. Program umożliwia nawiązywanie kontaktów międzynarodowych i wymianę doświadczeń. Zachęca do podejmowania różnorakich działań na rzecz społeczności lokalnej, służących również indywidualnemu rozwojowi. Promuje ideę zjednoczonej Europy.

Nadrzędnym celem programu jest przezwyciężanie barier, uprzedzeń i stereotypów wśród młodych ludzi oraz promowanie aktywności obywatelskiej.

„Młodzież w działaniu” wspiera przedsięwzięcia, które mają pomóc w rozwoju osobowości młodych ludzi oraz nabywaniu nowych umiejętności.

W programie może uczestniczyć każdy młody człowiek bez względu na płeć, pochodzenie etniczne, status społeczny, sytuację materialną itp. Szczególny nacisk kładziony jest na zwiększenie udziału w życiu społecznym młodzieży z mniejszymi szansami, czyli takiej, która ze względów społecznych, geograficznych, zdrowotnych lub ekonomicznych ma mniejsze możliwości uczestnictwa w społeczeństwie. Program wspiera młodzież i osoby pracujące z młodzieżą głównie poprzez dofinansowanie ich projektów, ale również poprzez udostępnianie im informacji, organizowanie szkoleń oraz tworzenie możliwości przygotowywania nowych przedsięwzięć z partnerami w całej Europie i poza jej granicami.

„Młodzież w działaniu” to niezwykle pożyteczne przedsięwzięcie pomagające w łamaniu stereotypów, przezwyciężaniu barier i integrujące młodych ludzi w Europie.

Więcej informacji na stronie: http://www.mlodziez.org.pl

27 lipca, 4:45. Już w komplecie spotykamy się na krakowskich Balicach, terminal międzynarodowy. Dookoła stoją walizki i plecaki. Nareszcie, po wszystkich pracach przy projekcie, przygotowaniach i spotkaniach- lecimy do Francji!

Kilkugodzinny lot z przesiadką w Monachium, krótkie zwiedzanie Lyonu, pociąg do Saint-Etienne, przejazd samochodem i jesteśmy na miejscu. Małe miasteczko, urocze, wąskie uliczki, czerwone dachy domów, gdzieniegdzie kamienne podmurówki. Drewniane okiennice zapewniają chłód w godzinach największego upału. Dookoła pola i wzgórza. Saint-Christo en Jarez posiada wygląd charakterystyczny dla wszystkich małych miasteczek w tej części Francji. Tu spędzimy kilka najbliższych dni.

Goszczący nas Francuzi witają nas bardzo serdecznie. Zapoznajemy się też z zaproszoną tak, jak my, grupą z Rumunii. Na początku trochę trudno jest się przełamać, ale już wkrótce bariery językowe zostają pokonane. Odtąd rozmowom nie ma końca- tyle jest rzeczy, które nas interesują, których chcemy się o sobie dowiedzieć.

Od samego początku ciągle coś się dzieje. Zabawy integracyjne, wycieczka do Saint-Etienne, piknik na farmie, noc pod gwiazdami. Wolny czas spędzamy w Pole-de –Jeunesse (rodzaj świetlicy) lub na sali gimnastycznej. Coraz lepiej się poznajemy, coraz lepiej się razem bawimy. Wkrótce trzeba się pakować. Nie, to jeszcze nie powrót do domu. Wyjeżdżamy do Gresse en Vercors, miasteczka równie jak Saint-Christo uroczego. Z okien domu, w którym mieszkamy, mamy widok na wspaniały masyw Grand Veymont. Najwyższy szczyt w okolicy, najpiękniejszy wczesnym rankiem, kiedy oświetla go wschodzące słońce. Również tutaj każdy dzień jest pełen wrażeń. Wspólnie przyrządzamy i, rzecz jasna, konsumujemy, potrawy trzech krajów. Wszystkim smakuje żurek, dowiadujemy się o istnieniu sarmali- rumuńskiego odpowiednika naszych gołąbków, mamy okazję spróbować przepysznych francuskich deserów. Grupa z każdego kraju organizuje też wieczorek z prezentacją wiadomości o swoim państwie, quizami, nauką tańców narodowych itp. Codziennie mamy okazję dowiedzieć się czegoś więcej o sobie podczas tworzenia „Kroniki europejskiej”. Rozmawiamy o zwyczajach, świętach, szkole, problemach i zainteresowaniach młodzieży w naszych państwach. Codziennie też znajdujemy czas na sport. Francuzi biją nas na głowę w petanque- w końcu grają w to od dziecka, Rumuni, mający żyłkę myśliwską, przodują w strzelaniu z łuku, my nie zostajemy w tyle w biatlonie. Ogromną atrakcję stanowią cannyioning i park linowy, szczególnie tyrolka 100- metrowej długości nad doliną strumienia. Jako, że znajdujemy się w górzystej części Francji, mamy również wycieczkę w góry. Widok, rozciągający się z grani, jest niepowtarzalny i nie do opisania. Po lewej głęboko, głęboko w dole malutkie domki. O, tam jest dom, w którym mieszkamy, a tam dalej widać kościółek w Gresse. Po prawej urywają się skały, a za ich krawędzią- morze chmur, przed nami nietypowy szczyt Mont Aiguille, dookoła na horyzoncie skaliste łańcuchy Alp. A nad nami błękit nieba i ostre, oślepiające słońce. Jesteśmy w Vercors.

„Na chwilę” wracamy jeszcze do Saint-Christo. A tu - niespodzianka. Idziemy na kolację do restauracji, by skosztować…żabich udek! (Moim zdaniem były całkiem dobre, taki trochę inny kurczak.) Ostatni dzień spędzamy bardzo pracowicie. Przygotowujemy pożegnalny wieczór, na który zaproszone są rodziny „naszych” Francuzów, ich przyjaciele i znajomi. Trzeba się pokazać. Od rana stroimy salę, gotujemy, szykujemy- wszystko musi być dopracowane. Kolacja udaje się wspaniale, goście chętnie oglądają foldery o Polsce i ceramikę, przywiezioną przez Rumunów. Sporo emocji wywołuje prezentacja zdjęć z całego pobytu. Z jednej strony mamy ubaw po pachy, wspominając niedawne zdarzenia i zabawne sytuacje, z drugiej jednak jest nam smutno na myśl o zbliżającym się nieuchronnie powrocie. Ale na razie- bawimy się, uczymy gości poloneza i tańców rumuńskich, później tańczymy do rana. Nie warto już kłaść się spać, musimy być wcześnie w Saint-Etienne, żeby zdążyć na pociąg, my do Lyonu, Rumuni do Paryża. Rozstanie jest smutne. Przeżyliśmy razem tyle cudownych chwil, a teraz nie wiadomo, czy i kiedy ponownie się zobaczymy… Ale od czego jest Internet, telefon? Wymieniamy się mailami, adresami, telefonami. Zostają nam też upominki od naszych europejskich przyjaciół z Francji i Rumunii, zdjęcia, wspomnienia. Nieco pocieszeni 8 sierpnia wracamy do domu.

W tym miejscu chcę, w imieniu całej grupy, bardzo serdecznie podziękować pani Łucji Rogowskiej i pani Kasi Krupie. Pani Łucji za pracę i zaangażowanie, bez niej bowiem ten wyjazd nie doszedłby do skutku, oraz obu paniom za opiekę i towarzystwo podczas całego wyjazdu.

Mam nadzieję, że nie sprawiliśmy zbyt wielu kłopotów i że będą panie wspominać ten wyjazd co najmniej tak miło jak my.

 

Ewa Siedlarczyk, kl. IIIe

bottom

Powered by Joomla!. Design by: joomla 2.5 free templates  Valid XHTML and CSS.

Strona używa ciasteczek, dzięki którym może działać lepiej. Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na ich używanie. Więcej.Rozumiem